AI w firmie

AI wdraża za mnie platformy kursowe: proces na jedną komendę

20 października 2026 11 min czytania
AI wdraża za mnie platformy kursowe: proces na jedną komendę

Wdrożenie platformy kursowej to u mnie kilkaset punktów: klon szablonu, płatności, faktury, regulaminy, zgody na pliki cookies, kursy, analityka, start. Kiedyś każde wdrożenie oznaczało kilkanaście dni klikania i za każdym razem to samo uczucie, że gdzieś coś pominąłem. Dziś automatyczne wdrożenie platformy kursowej wygląda u mnie tak: wpisuję jedną komendę, AI czyta stan projektu z mojego CRM-a, mówi, co jest następnym krokiem, i większość punktów wykonuje samo. Ja podejmuję decyzje.

W tym wpisie pokazuję, jak do tego doszedłem, dlaczego checklista w aplikacji wygrywa z checklistą w głowie i co w takim procesie musi zostać przy człowieku, nawet jeśli AI technicznie umie to zrobić.

Kontekst: kilka wdrożeń naraz i jedna głowa

Buduję platformy kursowe dla ekspertów, którzy chcą sprzedawać kursy online: WordPress, sklep, system kursów, mailing, płatności, faktury. Każde wdrożenie jest inne w szczegółach, ale w większości składa się z tych samych kroków. I właśnie te powtarzalne kroki zjadały najwięcej czasu.

Do tego mam ADHD i prowadzę kilka wdrożeń jednocześnie. Trzymanie w głowie, na którym etapie jest która klientka, po prostu nie działa. Notatki w plikach też nie, bo rozjeżdżają się po tygodniu. Potrzebowałem miejsca, które w trzy sekundy pokaże mi, co jest zrobione, co zostało i na kim wisi następny krok.

Pierwsza wersja: aplikacja-poligon

4 sierpnia 2026 roku zapisałem pomysł: własna aplikacja do wdrożeń, w której Claude jest wykonawcą, a skille Claude Code są etapami procesu. Każdy klient osobno, postęp widoczny na jeden rzut oka. Cel biznesowy postawiłem wysoko: gotowa platforma w jeden dzień zamiast kilkunastu dni.

Zacząłem od etapu, który bolał najbardziej – klonowania szablonu na nową domenę. Wcześniej robiłem to wtyczką do kopii zapasowych, klikając przez około 40 minut. Po napisaniu skryptu i skilla /klon ten sam krok zajmuje około 2 minut. To był dowód, że podejście ma sens: mały skrypt na etap, skill, który go odpala, i własna weryfikacja na końcu.

Pierwsza aplikacja stała lokalnie na moim komputerze: kilka plików z danymi i jedna strona HTML. Proces był zapisany jako lista etapów z checklistami, a stan każdego projektu w osobnym pliku. Edytowałem go ja w przeglądarce i AI po każdym etapie.

Przeniesienie do CRM: jedno źródło prawdy

Po tygodniu testów przeniosłem cały silnik do mojego CRM-a, do modułu projektów. 11 sierpnia zaimportowałem 6 etapów i 216 punktów, a każdy projekt dostał zakładkę „Wdrożenie” z danymi klienta, dostępami, pocztą klienta, notatnikiem i checklistą. Sześć dni później lokalna aplikacja została skasowana razem z kopiami. Dwa miejsca z tym samym stanem to przepis na to, żeby sprawdzać wszystko dwa razy.

Dlaczego to takie ważne? Bo sesja AI może się urwać w każdej chwili. Claude nie pamięta poprzedniej rozmowy, a ja nie pamiętam, co dokładnie zrobił trzy dni temu. Stan zapisany w CRM przeżywa każdą przerwę: nowa sesja zaczyna od odczytu checklisty, a nie od pytania „na czym skończyliśmy?”.

Etapy wdrożenia platformy kursowej w CRM0Przygotowanie44 punkty1Klon szablonu20 punktów2Płatności61 punktów3Ustawienia63 punkty4Kursy i treść26 punktów5Start platformy129 punktówpłatności zawsze przed resztąLiczby z modułami opcjonalnymi, np. rezerwacje terminów, Fakturownia, Przelewy24, GA4, Tag Manager
Proces bazowy w CRM: sześć etapów i moduły opcjonalne, które włączam tylko tam, gdzie klientka ich potrzebuje.

Jak to działa dziś

Dyrygent i skille etapów

Całym procesem dyryguje jeden skill: /platforma. Na starcie sesji czyta z CRM stan wdrożenia, sprawdza, który etap jest otwarty, i podaje następny konkretny punkt. Etapy mają własne skille: /klon, /platnosci, /ustawienia, /kursy, /analityka, /start-platformy i /backup. Każdy trzyma swoją procedurę i swoje pułapki, na które już raz nadepnęliśmy.

Kolejność też jest zapisana. Płatności idą przed wszystkim innym, bo to minimum, żeby platforma mogła sprzedawać. Kolory, podstrony i kursy czekają.

Każdy punkt ma właściciela

Punkt checklisty ma pole „kto”: AI, ja, osoba z mojego zespołu albo klientka. W panelu każdy widzi wyłącznie swoje zadania. Dziś bazowy proces ma 361 punktów: 225 w rdzeniu i resztę w 15 modułach opcjonalnych. 174 z nich robi AI.

Ta liczba rośnie, bo jedna reguła działa bez przerwy: jeśli AI widzi punkt przypisany człowiekowi, a umie go wykonać samo, to go wykonuje i przepisuje na siebie. Pierwsze takie przejście, 21 sierpnia, przesunęło do AI 20 punktów naraz.

Kto wykonuje punkty procesu wdrożeniaPunkty procesu bazowego według właścicielaAI174Ja119Klientka36Zespół30
Prawie połowę punktów wykonuje AI. Reszta to decyzje, kontakt z klientką i rzeczy, które robi tylko ona.

Odhaczanie w tej samej chwili, nie na koniec

Punkt jest skończony dopiero wtedy, gdy jego stan siedzi w CRM, z dowodem wykonania w komentarzu. Nie „zrobię i potem odhaczę hurtem”, bo sesja może się urwać i wiedza przepada. Zrobione, ale nieodhaczone, jest dla mnie niezrobione – muszę to sprawdzać drugi raz.

Jest też bramka w drugą stronę. Kiedyś AI potrafiło przy swoim punkcie zostawić komentarz „brakuje danych” i uznać sprawę za załatwioną. Dziś narzędzie do odhaczania odmawia zapisania samego komentarza przy punkcie AI, chyba że zaczyna się od „CZEKA NA:” i mówi, na kogo. Brak danych nie jest blokadą: dane firmy klientki AI samo dociąga z rejestrów, na przykład z GUS i wykazu podatników VAT.

Standard w szablonie, decyzja w checkliście

Każde ustawienie, które jest identyczne u każdej klientki, nie powinno być punktem do przeklikania. Trafia do szablonu, który dziedziczy każdy klon, a w procesie zostaje jedna komenda sprawdzająca rozjazdy. Jeden taki skrypt zastąpił osiem punktów i piętnaście zakładek ustawień wtyczki SEO.

Ustawienia WordPressa, które zależą od danych klientki, robi moja wtyczka-konfigurator. W połowie października miała 29 kroków: od danych firmy w stopce, przez podpis w mailach sklepu, po kontener Tag Managera. Najpierw przebieg „na sucho”, który pokazuje, co by zmienił, potem jeden przebieg na ostro.

Pakiet startowy i audyt końcowy

Każde dopytywanie klientki w trakcie oznacza kilka dni przestoju. Dlatego wszystko, czego potrzebuję – dane firmy, dostępy, decyzje – zbieram na starcie jedną wiadomością. Dopiero gdy komplet jest, wdrożenie leci jednym ciągiem.

Na końcu jedna komenda przechodzi przez 11 obszarów: SEO, cookies, ślady szablonu, dokumenty prawne, płatności, pocztę, sprawy techniczne, konta, kopie zapasowe, wtyczki i media. Niczego nie zmienia, tylko raportuje. Jeśli znajdzie błąd, wdrożenia nie zamykam.

/platforma                                  # stan projektu i następny punkt
odhacz.sh <projekt> platnosci/<punkt> zrobione "dowód wykonania"
audyt.sh TWOJA_DOMENA.pl --zapisz           # 11 obszarów, błąd = nie zamykam

Jeśli zastanawiasz się, jak zamienić Twój powtarzalny proces w coś podobnego – z AI, które wykonuje, i Tobą, który decyduje – na konsultacji 1:1 rozpiszemy go razem na etapy i punkty.

Ślepe uliczki, które kosztowały mnie najwięcej

Reguły zapisane jako punkty checklisty

Na początku wszystko lądowało w checkliście, także zasady typu „nigdy nie włączamy tej metody płatności”. Problem: punkt się odhacza i znika z widoku, a zasada obowiązuje przez całe wdrożenie. Reguła wpisana jako zadanie gwarantowała, że później ją złamię. Dziś zasady leżą w osobnym pliku, który AI czyta na wejściu do każdego etapu, a checklista zawiera wyłącznie zadania.

Instrukcje, które się rozjechały

Wiedza o wdrożeniach siedziała w kilku miejscach: skille, plik zasad, opisy punktów, notatki o wtyczkach, pamięć AI. Każde wdrożenie coś dopisywało i z czasem dwa miejsca mówiły co innego. AI wykonywało nieaktualną wersję w przekonaniu, że robi zgodnie z procesem. Teraz ma obowiązek szukać sprzeczności przed wykonaniem punktu i zgłaszać je mnie, zamiast samodzielnie wybierać.

Checklista kontra ustalenia z klientką

U jednej klientki opis projektu mówił jasno: inne bramki płatności niż standardowe i bez bloga. Domyślna checklista prowadziła w standardową bramkę i w bloga. Gdyby AI nie przeczytało opisu, zrobiłoby całe wdrożenie obok ustaleń. Od tego czasu opis projektu wygrywa z procesem, a AI czyta go na starcie każdej sesji.

Moment, w którym to zrozumiałem: checklista w aplikacji nie wygrywa z checklistą w głowie dlatego, że jest ładniejsza. Wygrywa, bo przeżywa każdą przerwaną sesję – moją i AI – i bo da się ją sprawdzić kodem, a nie pamięcią.

Co musi zostać przy człowieku

AI technicznie umie zrobić prawie wszystko, co da się zrobić z konsoli. To nie znaczy, że powinno. W moim procesie są rzeczy, których AI nie przejmuje nigdy:

  • Konta i wnioski na dane klientki – bramki płatności, system faktur, hosting wideo. To jej tożsamość i jej pieniądze.
  • Wszystko z kartą płatniczą i przelewem, łącznie z doładowaniem salda.
  • Kontakt z klientką – wiadomości, szkolenie, potwierdzanie danych. AI przygotowuje szkic, wysyłam ja.
  • Prawdziwe zamówienia i statusy zamówień. Jedna zła zmiana statusu potrafi wystawić fakturę i wysłać ją do KSeF. Test płatności kończy się na stronie wyboru metody płatności u operatora, bez wpłaty.
  • Decyzje biznesowe – ceny, które produkty, paleta kolorów, sposób fakturowania.
  • Akceptacja dokumentów prawnych. Wdrożenia nie zamykam, dopóki klientka nie potwierdzi na piśmie, że przeczytała regulamin, politykę prywatności i resztę stron. To jej działalność i jej odpowiedzialność.
Podział pracy między AI a człowiekiemAI wykonujeKlon szablonu na nową domenęKonfiguracja wtyczek i ustawieńDane firmy w dokumentachKlucze API do bazy stronyWeryfikacja linków i statusówAudyt końcowy i odhaczaniez dowodem wykonania w CRMCzłowiek decydujeKonta na dane klientkiKarta, przelew, saldoWiadomości do klientkiZamówienia i ich statusyCeny, produkty, wyglądAkceptacja dokumentówAI przygotowuje, człowiek klika
Granica nie przebiega tam, gdzie kończą się umiejętności AI, tylko tam, gdzie zaczynają się cudze pieniądze, tożsamość i odpowiedzialność.

Efekt

W silniku prowadziłem do tej pory dziewięć wdrożeń. W CRM jest 1455 punktów odhaczonych jako zrobione, każdy z komentarzem, co dokładnie zrobiono, i 484 świadomie pominięte, bo nie dotyczyły danego projektu. Kiedy klientka przyszła z własnym WordPressem zamiast naszego szablonu, nie budowałem niczego od zera: powstał drugi proces według tych samych zasad, dziś 10 etapów i 52 punkty, z czego 40 robi AI.

Czasu całego wdrożenia nie mierzę stoperem, więc nie podam jednej liczby. Najczytelniej widać zmianę na klonie: z około 40 minut do około 2. Ważniejsze od minut jest jednak co innego. Nie trzymam już w głowie, gdzie jest który projekt. Otwieram zakładkę wdrożenia i w kilka sekund widzę, co zostało i na kim wisi.

Jak zacząć u siebie – checklista

  1. Spisz proces, który powtarzasz u każdego klienta, jako etapy i punkty. Nie akapity – punkty, które da się odhaczyć.
  2. Każdemu punktowi nadaj właściciela: AI, Ty, zespół albo klient.
  3. Oddziel zadania od zasad. Zadanie się odhacza, zasada obowiązuje cały czas i musi mieć osobne miejsce.
  4. Trzymaj stan w aplikacji, nie w rozmowie z AI. Nowa sesja ma zaczynać od odczytu stanu.
  5. To, co identyczne u każdego klienta, zapiecz w szablonie i sprawdzaj jedną komendą.
  6. Wypisz jawnie, czego AI nie robi nigdy – pieniądze, tożsamość klienta, kontakt, decyzje.
  7. Zakończ proces audytem, który przy błędzie nie pozwala go zamknąć.

Czego nauczyła mnie ta historia

AI nie przyspiesza procesu, którego nie ma. Najpierw musiałem go spisać, przyciąć i podzielić na etapy, a dopiero potem oddać AI do wykonania. Każde kolejne wdrożenie ma być szybsze od poprzedniego, więc przy każdym punkcie zadaję dwa pytania: czy on w ogóle jest potrzebny i czy da się go zrobić komendą. Odpowiedź zamieniam w zmianę od razu, a nie „przy następnej okazji”.

FAQ

Czy wdrożenie platformy kursowej da się w pełni zautomatyzować?

Techniczną część w dużej mierze tak: klon, konfigurację, dokumenty, weryfikację. Nie da się i nie powinno się automatyzować kont zakładanych na dane klientki, płatności, kontaktu z nią i decyzji biznesowych. U mnie AI wykonuje prawie połowę punktów, resztę robią ludzie.

Czym jest skill w Claude Code?

To plik z procedurą, który Claude Code wczytuje, gdy zadanie do niego pasuje. Zawiera kroki, gotowe komendy i pułapki, na które już raz nadepnięto. Dzięki temu AI za każdym razem robi to samo zadanie w ten sam sposób.

Dlaczego stan wdrożenia trzymać w CRM, a nie w rozmowie z AI?

Bo rozmowa się kończy, a AI nie pamięta poprzednich sesji. Stan zapisany w aplikacji przeżywa każdą przerwę i jest widoczny dla wszystkich: dla mnie, zespołu i kolejnej sesji AI.

Ile punktów ma proces wdrożenia platformy kursowej?

Mój proces bazowy ma dziś 361 punktów, z czego 225 to rdzeń, a reszta to moduły opcjonalne, takie jak rezerwacje terminów czy integracje reklamowe. Liczba nie jest celem – regularnie wykreślam punkty, które szablon już załatwia.

Czy AI może samo zmieniać statusy zamówień w sklepie?

U mnie nie, nigdy. Zmiana statusu potrafi wystawić fakturę i wysłać ją do systemu KSeF, a to dokument urzędowy u klienta mojej klientki. Dostęp po zakupie testuję przez konfigurację łańcucha i konto testowe, a nie przez prawdziwe zamówienie.

Chcesz tak samo uporządkować swoje wdrożenia?

Jeśli robisz u klientów wciąż te same kroki i masz poczucie, że proces siedzi tylko w Twojej głowie – to dobry moment, żeby go wyjąć na zewnątrz i oddać AI to, co da się oddać. Na konsultacji 1:1 pokażę Ci, jak rozpisać proces na etapy, skille i bramki, żeby AI wykonywało, a Ty decydował. Wolisz najpierw zapytać? Napisz do mnie.

A jeśli potrzebujesz po prostu gotowej platformy kursowej, wdrożonej tym procesem, zajrzyj na platformykursowe.pl. Automatyzację innych procesów w firmie zrobimy w ramach automatyzacji procesów w Kosari.

Masz podobny problem? Napisz do mnie

Automatyzacje, AI w firmie, strona albo platforma - odpowiem osobiście, zwykle w ciągu 24 godzin.